czwartek, 30 lipca 2015

KAWA ORKISZOWA - alternatywa dla innych kaw zbożowych.

Jako zwolenniczka kawy zbożowej, na urodziny dostałam w prezencie KAWĘ ORKISZOWĄ BIO.
Podeszłam do niej trochę jak pies do jeża i postawiłam na półce. 
Postanowiłam trochę poczytać o orkiszu, a następnie szybko zaparzyłam sobie kawę, żeby zobaczyć czy teoria idzie w parze z praktyką? I czy jest ona równie smaczna, co zdrowa. 
Powiem Wam, że to był strzał w 10. Najlepsza kawa zbożowa jaką piłam do tej pory. 
Rozgrzewająca, delikatnie orzechowa, lekko słodka.
 Dla mnie od dziś nr 1. Dlatego napiszę Wam, o właściwościach orkiszu. Może też się przekonacie.


Orkisz to nazwa właściwa dla podgatunku pszenicy zwyczajnej (Triticum aestivum). 
Pszenica ta ma luźny kłos i łamliwą osadkę. Orkiszem również nazywa się jęczmień dwurzędowy (Hordeum distichon). 
Występuje w formie nagiej, czyli takiej gdzie plewki są nie zrośnięte z ziarnem.
Orkisz to gatunek zboża znany od starożytności. Już wtedy był ceniony i częściej uprawiany niż obecnie.
 Na Bliskim Wschodzie uprawiali go Izraelici, a w Europie Germanie i Rzymianie. Ci ostatni uznawali orkisz za pokarm dający siłę, spożywany był przez gladiatorów i zawodników igrzysk. 
Niektóre źródła podają, że był znany wcześniej na Kaukazie i w Mezopotamii.
W XII wieku właściwości tego zboża rozpropagowała przeorysza klasztoru Benedyktynów Hildegarda z Bingen, wizjonerka i uzdrowicielka. Mniszka uważała, że orkisz jest najlepszym ziarnem zbożowym, działa rozgrzewająco i natłuszczająco i jest bardziej wartościowy niż inne ziarna. „Orkisz prowadzi do dobrej krwi, daje rozluźniony charakter i cnotę zadowolenia” - uważała przeorka klasztoru Benedyktynów.

Cudowne właściwości pszenicy orkisz są odkrywane na nowo. Dzieje się tak szczególnie za sprawą wzrostu upraw ekologicznych. Część z zalet orkiszu stało się tematem badań naukowych i została potwierdzona jako prawdziwa. Badania nad orkiszem trwające trzydzieści pięć lat prowadzili dr medycyny Gottfield Hertza i naturoterapeuta Wighard Strehlow z Konstancji. Naukowcy odkryli, że najwartościowsze składniki znajdują się, nie tak jak w znanych nam dotychczas gatunkach zbóż, w łusce, ale w ziarnie wewnętrznym. Wykryli w nim obecność rodanidu, substancji biologicznie czynnej, która jest naturalnym antybiotykiem występującym w ślinie, krwi i mleku kobiecym. Chroni ona karmione dzieci przed infekcjami, wzmacnia układ odpornościowy, wspomaga procesy krwiotwórcze, przyrost ciała, zapobiega nieprawidłowemu przebiegowi ciąży. Najnowsze badania naukowe dowodzą, że systematyczne stosowanie diety orkiszowej wzmacnia, regeneruje wszystkie narządy i układy w organizmie, przywraca zdrowie.

,,Orkisz z uprawy ekologicznej jest przydatny w leczeniu wielu schorzeń. Wskazany dla chorych po zawale serca. Wzmacnia narządy zmysłów, a także spowalnia procesy ich starzenia się. Ponadto stanowi znakomite pożywienie dla osób wyczerpanych, niedożywionych, wcześniaków i chorowitych niemowląt” - pisze współczesny naturoterapeuta Miłosz Woźniak.
Orkisz niewątpliwie zawdzięcza swoje odrodzenie produkcji ekologicznej. Należy do zbóż najmniej wymagających, jeśli chodzi o uprawę. Jest odporny na warunki pogodowe, może być uprawiany na ubogich glebach. Nie wymaga stosowania nawozów sztucznych, ponieważ przy wysokim nawożeniu pszenica ta wyrasta wysoka i daje mały plon. Jest więc zbożem ekstensywnym. W gospodarstwach ekologicznych wydajność ulega zwiększeniu dzięki stosowaniu kompostu. Poza tym mocna łuska otaczająca ziarno skutecznie zabezpiecza przed skażeniem zanieczyszczeniami z atmosfery, a nawet promieniowaniem radioaktywnym.



 Ziarno orkiszu zawiera: 56% skrobi, 11,6% białka, 2,7% tłuszczu i 2% składników mineralnych. 
Bardzo ważne, obok dużej zawartości białka, jest występowanie nienasyconych kwasów tłuszczowych znanych z korzystnego wpływu na układ krążenia. 

Produkty orkiszowe poprawiają motorykę przewodu pokarmowego ze względu na duże ilości błonnika. Słodkawo-orzechowe ziarno jest doskonałym źródłem witamin z grupy B, PP oraz składników mineralnych: żelaza, potasu, wapnia i cynku. Dojrzały orkisz zawiera znaczne ilości kwasu krzemowego, który roślina wyciąga z mineralnych gleb. Kwas krzemowy jest ważny dla skóry, włosów, paznokci. Poza tym rozjaśnia umysł wzmacniając aktywność mózgu i koncentrację. Zawiera gluten dobrze przyswajalny przez nasz organizm, co więcej dobrze tolerowany przez bezglutenowców. 
Kasza orkiszowa zawiera bardzo dużo błonnika i białka. Zapobiega kamicy żółciowej. Kleik z orkiszu jest dobry dla chorych na cukrzycę, ponieważ zmniejsza zapotrzebowanie na insulinę oraz zwiększa tempo przemiany materii. Kaszki obniżają poziom cholesterolu we krwi. Kawa z orkiszu poprawia trawienie, działa łagodnie przeczyszczająco. W krajach zachodnich wykorzystuje się również łuski orkiszu. Są one źródłem błonnika. Kąpiel w wywarze z plewek jest środkiem pomocniczym w wielu dolegliwościach skórnych.
Bardzo ważne jest, by produkty orkiszowe stosowane w celach leczniczych nie zawierały w swoim składzie domieszek innych zbóż, ziaren. Istotny również jest sposób przygotowywania orkiszu.
 Powinniśmy zachować podstawowe zasady zdrowego gotowania. Należy unikać naczyń aluminiowych, z tworzyw sztucznych, uszkodzoną emalią czy teflonem. Nie powinno używać się kuchenek mikrofalowych. Zaleca się, by potraw gotowanych nie odcedzać, ponieważ w ten sposób pozbywamy się cennych składników. 
Tak więc orkisz jest poważną alternatywą żywieniową dla wszystkich, którym leży na sercu własne zdrowie jak i zdrowie najbliższych. 

 http://www.doz.pl/czytelnia/a363-Orkisz_zyciodajne_zboze_powracajace_do_lask

CHLEB ŻYTNI

Dawno nie jadłam chleba.
I naszło mnie na gorący, świeży, pachnący CHLEB ŻYTNI.

Składniki:
450g mąki Warmińsko-Mazurskiej Żytniej typ 720 ( kupiłam w Biedronce)
30 g drożdży
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka oliwy
1 łyżeczka miodu
300 ml ciepłej wody
Drożdże zalewamy ciepłą wodą, dodajemy mąkę, oliwę, miód i wszystkie dodatki na jakie mamy ochotę.
Składniki wyrabiamy przez 10 min.
Misę z ciastem przykrywamy ściereczką i godzinę trzymamy w ciepłym miejscu. Formę keksówkę smarujemy odrobiną tłuszczu i przekładamy do niej wyrobione ciasto. Dłonie zwilżamy wodą i wyrównujemy wierzch ciasta chlebowego. Możemy posypać otrębami, makiem, siemieniem lnianym, pestkami dyni, słonecznika. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy przez godzinę w ciepłym miejscu. Po godzinie nagrzewamy piekarnik do 220st.C i pieczemy chleb przez 30 min.
Moja rada jest taka, żeby wstrzymać się 10 min aż chleb odparuje wtedy łatwiej go pokroić.
Smacznego! Następny będzie na zakwasie.
Ziarna żyta są ni to szare, ni zielone. Mają podłużny, wrzecionowaty kształt.
Warto wybierać mąkę żytnią i zastępować ją w kuchni powszechnie stosowaną mąkę pszenną.
Dlaczego? Zobaczcie sami:
Żyto jest zasobniejsze w węglowodany, ale węglowodany nieskrobiowe.
 W ziarnie żyta znajduje się dużo błonnika pokarmowego
 W życie znajduje się więcej lizyny, czyli aminokwasu decydującego o możliwościach wykorzystania na cele budulcowe białka zawartego w zbożach. Stosunek zawartości lizyny w białku żyta do zawartości w białku wzorcowym (białko jaja kurzego) wynosi 50% i jest wyższy niż w białku pszenicy (30%). A im wyższy ten stosunek, tym białko ma wyższą wartość odżywczą.
Zawartość tłuszczu w pszenicy i życie jest podobna, ale już ich przyswajalność różna. Lepiej przyswaja się ten pochodzący z żyta. Dla mąki żytniej stopień przyswajalności wynosi 95%, pszennej – 75%.  
W porównaniu z pszenicą, ziarno żyta zawiera więcej składników mineralnych – potasu, wapnia, cynku, miedzi, manganu. W mące żytniej zawartość składników mineralnych też jest większa, niż w mące pszennej.
Wybierajmy mądrze i zdrowo. 
 http://www.aktywniepozdrowie.pl/index.php?option=com_content&Itemid=119&catid=56%3Aprodukty-zboowe&id=104%3Achleb-ytni-gor&view=article

sobota, 25 lipca 2015

BRAK MIĘSA W DIECIE to NIE PROBLEM, czyli doceniam warzywa strączkowe!

Na urodziny zamówiłam sobie dwie książki: Kuchnia roślinna Marty Dymek "JADŁONOMIA" oraz "Największe skarby naszej cywilizacji" Beaty Pawlikowskiej. 


Dwie książki kobiet, które nie jadają mięsa. Kuchnia roślinna jest u nich podstawą codziennej diety.

U mnie mija już 25 dzień bez mięsa. Nie ciągnie mnie, chociaż robię kotlety schabowe dla chłopców sama ich nie jem. Nie chcę nikogo terroryzować. Chcę sprawdzić czy dam radę pracować nad sylwetką i zastąpić mięso białkiem z warzyw strączkowych? Chcę zobaczyć czy lepiej się będę czuła? Taki letni eksperyment. Chociaż z ryb i jajek nie zrezygnuję, to resztę produktów zwierzęcych zastąpiłam roślinnymi. 
Warzywa strączkowe mają bardzo dużo białka, więc spokojnie mogą nam zastąpić mięso.
Kiedy jadłam mięso trzy razy dziennie czułam się źle. Większość mięsa, które spożywamy pochodzi z przemysłowych hodowli. Nadmiar białka w organizmie powoduje osłabienie kości i osteoporozę. 
Po zjedzeniu białka zwierzęcego ilość wapnia zostaje wypłukana z organizmu i wydalona razem z moczem. A warzywa strączkowe zawierają białko, dużo błonnika, minerały i witaminy.
Poprawiają trawienie, wzmacniają metabolizm.
Obniżają poziom szkodliwego cholesterolu.
Są pożywne, lekkie a dają poczucie sytości.
Pomagają w zdobyciu i utrzymaniu szczupłej sylwetki. 
Wzmacniają serce i zapobiegają chorobom sercowo- naczyniowym.
Dzięki minerałom wzmacniają włosy, skórę i paznokcie.
Dodatkowo zawierają magnez, który przywraca dobre samopoczucie i optymistycznie nas nastraja.
Nie będę też stosowała warzyw strączkowych w puszce.
Porównajcie sami jak bardzo różni się ich smak, od tych suszonych.
Warzywa z puszki mają inną konsystencję, nasiąknięte są zalewą z mnóstwem konserwantów i nadmiarem soli.
W Polsce istnieje bardzo długa i bogata tradycja jedzenia grochu, fasoli a także soczewicy.
Dlaczego ostatnio trochę zapomniane?
W Polsce mamy mnóstwo odmian fasoli, ale chętnie zobaczę Polaka, który jada ją chociaż raz w miesiącu.
A w krajach Ameryki Środkowej jada się fasolę codziennie.
Dzis na kolację upiekłam chleb żytni i zrobiłam SMALEC Z FASOLI. Przepis od Marty Dymek.


Składniki na SMALEC Z FASOLI:
-1 1/2 szklanki ugotowanej fasoli
- 2 cebule
-4 suszone śliwki
-2 liście laurowe, 1 ziarno ziela angielskiego, 1 ziarno jałowca, 1 goździk, łyżeczka majeranku, sól i pieprz
-1 łyżka sosu sojowego
Cebulę pokroić w kostkę, śliwki na małe kawałki. Na patelni rozgrzać olej kokosowy lub oliwę. Wrzucić przyprawy i cebulę. Usunąć przyprawy. Ugotować fasolę, dodać majeranek, sól i pieprz i sos sojowy i zmiksować.
Dodać cebulę i śliwki, jeszcze raz delikatnie zmiksować, doprawić. 
 Schłodzić i podawać jak tradycyjny smalec z ogórkiem koszonym i pajdą świeżego chleba.
 SMACZNEGO!

środa, 15 lipca 2015

TORT szpinakowy do poprawki.

Szpinakowy tort urodzinowy.
Nie wszystko w życiu wychodzi nam takie jak byśmy chcieli. Przykładem tego jest ten tort.:-)
Osobiście uważam, że szpinakowe ciasto wyszło zbyt gumiaste. 
Wiem, gdzie popełniłam błąd. Szpinak lepszy jest mrożony niż w liściach. 
I trzeba ściśle trzymać się proporcji.
Składniki:
400g szpinaku
3 jajka
szklanka cukru ( lub innego słodzika)
szklanka oliwy lub innego płynnego tłuszczu
2 szklanki mąki ( dałam pełnoziarnistą i może to też sprawiło, ze ciasto było gumowate)
3 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki soku z cytryny
Ubijamy jajka, dodajemy cukier i pozostałe składniki. Mieszamy.
Ciasto wlewamy do blachy wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczemy w 165 st. 40 min.
Porcja na jeden blat. Upiekłam dwa i przełożyłam masą z bitej śmietany i mascarpone. Na wierzchu posypane porzeczkami, granatem i malinami.
Szczerze, nie wiem czy zrobię go jeszcze raz. Bo goście zjedli, ale szału nie było. 
Może gdybym dodała cukier i mąkę pszenną ciasto było by puszyste i słodkie. Ale chciałam ten przepis odchudzić i efekt był mierny.


Ciasta urodzinowe, czyli czasem można zjeść coś słodkiego bez wyrzutów sumienia.

Miłośnikom vege serników będzie smakował.
Sernik kokosowy z kaszy jaglanej.
Spód : 80g płatków owsianych, 20g wiórków kokosowych, 20g oleju kokosowego
Masa jaglana:
200g kaszy jaglanej
1 puszka mleka kokosowego
olejek waniliowy
wiórki kokosowe
Platki mieszamy z wiórkami kokosowymi i olejem, wykładamy nim blachę i wkładamy do lodówki.
Gotujemy kaszę jaglaną, dodajemy mleczko kokosowe, troszkę olejku waniliowego, dużo wiórków kokosowych, aż masa będzie gęsta. Ja zużyłam pół opakowania.
Powstałą masę miksujemy i wylewamy na spód. Pieczemy w 180 st. ok. 40 min. Jak wystygnie wkładamy do lodówki. Ja włożyłam na całą noc. Polewamy frużeliną wiśniową. 
Tradycyjnie można dodać cukier( 3 łyżki). Ja nie dodałam. Następnym razem dodam banana.



wtorek, 14 lipca 2015

Matka też człowiek i chce czasem dobrze wyglądać.

Człowiek uczy się całe życie. 
Nadszedł czas, by zadbać o swoją suchą skórę twarzy i nauczyć się trudnej sztuki makijażu. 
Dzięki Anna Oborska - Niezależna Dyrektor Sprzedaży w MARY KAY miałam dziś możliwość zapoznania się z podstawami pielęgnacji oraz makijażu. 
Dowiedziałam się wiele na temat pielęgnacji mojej suchej skóry. Miałam możliwość testowania na sobie nowych produktów MARY KAY. 
 


A co najważniejsze bawiłam się doskonale w świetnym towarzystwie Ani. 
Dostałam cenne wskazówki, nauczyłam się robić kreski na oczach i malować policzki inaczej niż zwykle.
 









Dobry puder to podstawa. Muszę też zainwestować w kilka niezbędnych pędzli, brzoskwiniowy róż i grafitową kredkę do oczu. Mam już swój must have! Spotkania z konsultantkami są rewelacyjne. Można poplotkować i miło spędzić czas, a co najważniejsze wskazówki, które dostałam postaram się wykorzystać każdego dnia.




 Lekki makijaż na co dzień to coś dla mnie. Prawie niewidoczny, a jednak tuszujący niedoskonałości skóry. 
Krem CC, puder mineralny, kredka grafitowa, jasny cień do powiek, róż do policzków i tusz do rzęs. Nic więcej nie potrzebuję.

Poczułam piękno!

Produkty BIO, czyli nowe smaki w mojej kuchni.

Zakupy u DR. PELC to zawsze czysta przyjemność.
Testuję nowe produkty i wiem, że są wśród nich takie - które na stałe zagoszczą już w mojej kuchni.

1.Płatki z kasztanów jadalnych . cena 19,90 zł

Źródło energii – kasztany zawierają sporo skrobi, która po obróbce termicznej zamienia się w węglowodany złożone, które są długo wchłaniane przez organizm, przez co stanowią dobre źródło energii.
Zawierają błonnik więc są produktem dobrze zaspokajającym głód.
Nie zawierają glutenu! Dzięki temu nie wywołują przykrych następstw jak po spożyciu mąki zbożowej i są zdrowsze.
Źródło minerałów – kasztany zawierają m.in. potas (600 mg/100 g), magnez (45 mg/100 g) oraz wapń (40 mg/100 g) zatem można je polecić szczególnie osobom uprawiającym sporty. Kto ćwiczy tak ciężko jak ja wie jak istotny jest właściwy poziom tych minerałów w organizmie J
Źródło witamin – i tu miłe zaskoczenie. Kasztany jadalne w 100 g zawierają tyle samo witaminy C co cytryna!


2. Wakame, to wodorosty z rodziny brunatnic. 
Od wieków znane i cenione przez mieszkańców Korei i Japonii. 
Stanowią nieodłączny składnik potraw kuchni azjatyckiej. W Europie popularnością cieszą się dopiero od lat 60 – tych XX wieku.
Wodorosty Wakame, bogate są w związki mineralne, w tym m.in. żelazo, wapń i magnez oraz liczne witaminy (A, B i C). Stanowią naturalne źródło kwasów omega – 3, białka roślinnego, a także nierozpuszczalnego błonnika.
Składnik mojej ulubionej sałatki.  Cena ok. 12 zł


3. Czystek to NOWOŚĆ w mojej kuchni bardzo dobra w smaku herbata.
Znajomość leczniczych właściwości czystka (łac. Cistus Incanus), sięga już IV w p.n.e. 

Na terenach dzisiejszego Bliskiego Wschodu, stosowany był w postaci naparu, który miał poprawiać nastrój i dodawać odwagi.
Dorasta głównie we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego i na Wyspach Kanaryjskich oraz wielu innych w krajach o gorącym klimacie, przede wszystkim w Grecji i Turcji. Niezwykłą popularnością cieszy się również w Afryce i właśnie na Bliskim Wschodzie.
Czystek, jest jednym z najbogatszych źródeł polifenoli – tzn. związków o działaniu antyoksydacyjnym. Szerzej znane są jako witamina P, której podstawową zaleta jest obrona komórek przed intruzami. Są one aż 100 krotnie efektywniejsze od witaminy C oraz 25 razy bardziej skuteczne od witaminy E. W organizmie, sklejają one wirusy i bakterie, dzięki czemu nie dopuszczają do ich połączenia się z błoną komórkową.

Parzony czystek, pity codziennie, oczyszcza nasz organizm z toksyn i metali ciężkich, opóźnia procesy starzenia i wspiera florę bakteryjną. Napar z czystka możemy również używać do przemywania skóry lub płukania gardła.

Cena 17,90
 
4. Mój numer 1 dzisiejszych zakupów- płatki drożdżowe.
Obecnie wiele osób, które zainteresowane są zdrowym trybem życia, przyglądają się płatkom drożdżowym. Nic dziwnego - płatki drożdżowe zapewniają pełne spektrum witamin z grupy B, w tym witaminy B12, aminokwasów, białek, kwasu foliowego, czy biotyny. Są również doskonałym źródłem żelaza, magnezu, fosforu, cynku, chromu i selenu.
Jako jedne z niewielu składników potraw wegetariańskich, płatki drożdżowe zapewniają wszystkie dziesięć niezbędnym aminokwasów, które są wykorzystywane przez organizm do tworzenia białek.
Są zatem doskonałym dodatkiem do naszych posiłków, ze względu na swoje imponujące właściwości odżywcze. Płatki drożdżowe, charakteryzują się niską zawartość sodu i tłuszczu. Pobudzają nasz organizm, dodają energii, a także pomagają złagodzić stres. Dodatkowo pomagają utrzymać naturalną florę jelit oraz wątroby.
Płatki drożdżowe, charakteryzują się delikatnym smakiem i zapachem. Mogą być używane, jako składnik wielu sosów, pasztetów i past kanapkowych, stanowią alternatywę dla sera żółtego, np. do pizzy, mogą również zastapić bułkę tartą, stanowią dodatek do grillowanych i smazonych warzyw, a także jako dodatek do dipów.
Cena 19 zł
 
5. Nierafinowany organiczny olej konopny, tłoczony na zimno. Pozyskiwany z certyfikowanych upraw konopi siewnej. BIO olej konopny, charakteryzuje się delikatnym, orzechowym smakiem i aromatem oraz zielonym kolorem, który jest wynikiem wysokiej zawartości chlorofilu, naturalnie występującego w nasionach konopi.
BIO Olej konopny, to przede wszystkim naturalne źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, a dokładniej kwasu oleinowego, linolowego linolenowego oraz gamma – linolenowego. Bogaty w kwasy tłuszczowe omega – 3 i omega – 6, dzięki czemu plasuje się w ścisłej czołówce wszystkich dostępnych olejów roślinnych. Dodatkowo, BIO olej konopny charakteryzuje się idealna proporcją niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Stosunek ten, wynosi dokładnie 3 : 1 (kwas linolowy należący do rodziny kwasów omega – 6 do kwasu alfa – linolenowego, należącego do rodziny kwasów omega – 3). Nie zawiera cholesterolu. BIO Olej konopny, to również bogactwo witaminy K, A, D i E. Organiczny olej konopny, stanowi więc niezbędny składnik każdej pełnowartościowej i zdrowej diety.
Organiczny olej konopny, może być stosowany praktycznie do każdego typu dań. BIO olej konopny, stosuje się przede wszystkim jako olej kulinarny. Najczęściej, używany jest jako składnik sosów sałatkowych, z dodatkiem świeżego soku z cytryny, octu jabłkowego lub miodu. Może być również dodawany do sałatek, serów, pieczywa czy różnych kasz. Doskonale sprawdza się też, jako dodatek smakowy do zup, sosów oraz koktajli smoothie. Można nim również skropić świeżo przygotowane posiłki. Natomiast ze względu na swoją strukturę oraz niepowtarzalny skład wartości odżywczych, olej konopny nie nadaje się do smażenia!
Cena ok. 29 zł
 
Polecam te produkty. Smaczne i zdrowe.
 

niedziela, 12 lipca 2015

20 miesięcy pracy za mną, a ile przede mną...:-)

20 miesięcy temu NIC nie wiedziałam o zdrowym odżywianiu, ani o ćwiczeniach. 
Coś mi się tam obiło o uszy, ale byłam daleka od praktyki. 
 Obecnie wiem, co trzeba jeść, jak jeść i ile jeść. 
Czytam, słucham, wciąż się uczę, trochę eksperymentuję na sobie. Jestem fit królikiem doświadczalnym. Zaczęło się od tego, że pewna pani z YOUTUBA powiedziała do mnie: "Dasz radę", "Czas i tak upłynie", "Bądź dla siebie dobra i znajdź czas dla siebie". Uwierzyłam jej na słowo. 
Po 20 miesiącach powiem Wam: BYŁO WARTO!
 Jestem dumna z tego, co mam! I nikt mi nie powie, że mam ciężkie kości, geny, czy taką budowę. 
Jeśli chcesz coś zmienić, to zrób TO! Nie trać czasu , ani wiary we własne siły i możliwości! 
Uwierz w siebie! Bo jeśli Ty nie uwierzysz to kto?
Powiem Wam było ciężko. Alkohol, niezdrowe przekąski, brak ćwiczeń i miłość do słodyczy zrobiły swoje. Zbędne kilogramy, ponad 35% tkanki tłuszczowej i niechęć do własnego odbicia w lustrze.
Nie miałam czasu dla siebie. Najważniejsze były dzieci, rodzina, dom. Nie było czasu na : JA.
Byłam zakompleksiona, słaba, nie wierzyłam, że mi się uda. 
Płakałam w kącie i zajadałam kolejny kawałek czekolady. Przeszłam w życiu wiele ciężkich chwil, nie miałam radości w sobie, byłam pesymistycznie nastawiona do wszystkiego. 
Myślałam, że nic dobrego mnie już w życiu nie spotka.
Koleżanka powiedziała mi o Ewie Chodakowskiej i o jej skalpelu, który czyni cuda.
Spróbowałam 20 miesięcy temu.


76,5 kg                    52 kg
                                                    17 lat                                      33 lata
Po urodzeniu pierwszego i trzeciego dziecka

Spodobało mi się. Chociaż przeklinałam w duchu, robiłam treningi codziennie.
Potem zaczęłam czytać na temat zdrowego odżywiania, założyłam konto na instagram, robiłam sobie zdjęcia co miesiąc i sprawdzałam ubywające kilogramy oraz centymetry.
 Po trzech miesiącach schudłam z 76,5 kg na ok. 60. Chciałam więcej i więcej.
 Poznałam przez internet inne ćwiczące mamy i zobaczyłam, że nie jestem sama. Łatwiej jest jak ma się wsparcie. Jedna drugą motywuje, daje wsparcie w chwilach zwątpienia i służy radą o każdej porze. Pewnie gdyby nie dziewczyny, już dawno bym zrezygnowała.
W styczniu tego roku zaczęłam treningi siłowe, w marcu poszłam pod opiekę trenera Akop Szostak. 
Po 6 tygodniach współpracy przeszłam na naturalne metody pracy nad sylwetką @mikemilekfitness.com
Mieszko służy mi pomocą, radą bardziej doświadczonego. Mam nowe cele i ciągle chcę przekraczać granice własnych możliwości. 
Treningi dają mi siłę, radość i szczęście. 
Mam swoje hobby, czuję się lepiej, wyglądam jak nigdy, pozbyłam się anemii, która towarzyszyła mi w życiu.
 Jem zdrowo, trochę eksperymentuję z dietą, by sprawdzić na sobie niektóre teorie.
Jestem szczęśliwa i w natłoku obowiązków mogę wreszcie powiedzieć : JA.
Bycie mamą, żoną, pracownikiem jest trudne. Połączenie wszystkich ról wymaga czasu i chyba nadprzyrodzonych mocy. Ale można to wszystko połączyć nie zatracając swoich potrzeb.
 To taki zdrowy egoizm. :-)